BOŻE ODZYSKANIE W KSIĘDZE EZDRASZA

EZDRASZ

„A to wszystko na tamtych przyszło dla przykładu
i jest napisane ku przestrodze dla nas,
którzy znaleźliśmy się u kresu wieków”

1 Kor. 10. 11

Nie pozostaw swojej Biblii na półce, czytaj odnośne teksty w Bożym Słowie.
Cytaty zaczerpnięto z Biblii Warszawskiej.

Bóg dał nam swoje Słowo, abyśmy mogli poznać Boga, Jego charakter, oczekiwania, pragnienia i cele do jakich dąży. Słowo to ma nas także uczyć, wykazywać nasze błędy, poprawiać i wychowywać w sprawiedliwości.

(2 Tym. 3. 15-17). Czytając zatem dzieje wybranego przez Boga narodu – Izraela – powinniśmy uczyć się, co Bogu jest miłe, a czego nie znosi, powinniśmy wyciągać właściwe wnioski z jego historii, które są obrazem życia każdego, związanego z Bogiem człowieka.

Celem powołania Izraela było żyć z Bogiem i dla Boga. Pan pragnął mieć lud, z którym mógłby mieć społeczność oraz wspólne cele. Niestety naród izraelski nie chciał w pełni zrozumieć oraz przyjąć intencji Boga, wielokrotnie buntował się przeciw Bożym prawom, nie usłuchał ostrzegających go w Bożym imieniu proroków, co w konsekwencji doprowadziło do wymierzenia mu kary. Izrael dostał się do niewoli babilońskiej, którą Pan zapowiedział i wyznaczył na okres siedemdziesięciu lat. Boża miłość oraz miłosierdzie są jednak wielkie, dlatego też, kiedy dobiegł czas kary, wezwał Pan do powrotu na ziemię, będącą im Ojczyzną od dni Jozuego, który zdobył Ziemię Obiecaną jako miejsce odpocznienia, dobrobytu i społeczności z Bogiem.

Dzisiejsze dni mają ten sam charakter — Pan wzywa chrześcijan, aby wychodzili z niewoli babilońskiego pomieszania, z niewoli religijnych pomysłów na oddawanie czci Bogu, które spowodowały niezliczoną ilość podziałów na „takich i innych” chrześcijan. Pan nawołuje chrześcijan, by wracali na miejsce wybrane, by rezygnowali z przekonań swych własnych dusz, z wygody denominacyjnego życia i walczenia o swoje, by szli do Jeruzalemu — Miasta Pokoju.

Miastem Pokoju pierwszych chrześcijan był Kościół — społeczność odrodzonych ludzi, których Pan wykupił swoją własną krwią, aby wywołać ich ze świata nie tylko po to, by byli zbawieni od potępienia wiecznej śmierci, ale przede wszystkim po to, by byli dla Niego! A bycie dla Pana nie oznaczało grupowania się w jakieś ludzkie organizacje, ale życie jako społeczość, zwołanie wywołanych, organizm składający się z wielu wzajemnie zasilających się członków (1 Kor. 12-31; 14. 26-31; Ef. 4. 11-16). Zwołanie to od samego początku miało jasny charakter, który wyrażał się w praktycznej jedności ciała. W jednym mieście był tylko jeden kościół, którego członkowie brali udział w dzieleniu wina tylko z jednego kielicha, jako uczestnicy tej samej krwi Chrystusa oraz łamaniu tylko jednego chleba, jako uczestnicy jednego ciała (1 Kor 10. 15-17)!

Stolica Izraela — Jeruzalem — była Miastem Pokoju dla dwunastu pokoleń. To ona jednoczyła wszystkich Izraelitów pod Bożym sztandarem. Tam Bóg wybrał sobie miejsce dla swojej Świątyni i nigdy nie zaakceptował innych świątyń, które powstały w wyniku podziału Wybranego Narodu. Dlaczego dzisiejsi chrześcijanie nie dostrzegają tak ważnej lekcji i przestrogi? Dlaczego od wieków budują swoje własne świątynie i świątynki, by w nich oddawać cześć Bogu według swych własnych pomysłów, które w dodatku przypisują samemu Panu?

Do Mojżesza Bóg powiedział: „Bacz, abyś uczynił wszystko według wzoru, który ci został ukazany na górze” (Heb. 8. 5). Aby budować Boży Dom, który Bogu się podoba, najpierw trzeba udać się do Niego na górę, aby tam zobaczyć wzór. Trzeba przyjść do Pana po Słowa, które opisują wzór dany za czasów pierwszych chrześcijan. Wzór ten drastycznie odbiega od dzisiejszych praktyk tak wielu chrześcijan. Bez doznania mocy krzyża, trudno im jednak będzie zrezygnować z ich własnych koncepcji. Bóg przez Pawła tak mówi o Judejczykach: „Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną; bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu” (Rzym. 10. 2-3). Te same słowa świadczą o dzisiejszym chrześcijaństwie, które zamiast budować Kościół według Bożej sprawiedliwości, czyni to z wielką gorliwością, ale gorliwością nierozsądną, której końcem będzie zupełny krach takiego budowania, które oparte jest na człowieku, a nie na Słowie (Mat. 7. 21– 29)!

Zatem czy Ty, Bracie w Chrystusie, jesteś gotów podjąć głos proroków wzywających do powrotu na Miejsce przez Boga Wybrane? Pan, przed samą śmiercią modlił się o coś, co było tak ważne, by tego nie pominąć: „ A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie. Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś. A Ja dałem im chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy. Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś i że ich umiłowałeś, jak i mnie umiłowałeś” (Jan. 17. 20-23). Pan modlił się o naszą jedność, która ma być rozpoznawalna przez świat. Ma być to jedność Ducha, która wyraża się w byciu razem jako jeden kościół w miejscowości. Bądź Bracie świadom, że ludzie ze świata nie rozpoznają jedności duchowej, która jest dla nich zupełną abstrakcją. Oni rozpoznają jedność, która wyrażana jest przez miłość, a miłość nie znosi dystansu i podziałów (Dz. 2. 42-47).

Podobnie więc jak za czasów Ezdrasza, wzywani są dziś chrześcijanie, by opuszczali ludzkie struktury i wracali do Bożego Słowa, aby budować to, co rozpoczęto już dawno przez apostołów. Czy i Ty znajdziesz się pośród tych, którzy mają udział w odzyskiwaniu przez Boga wszystkiego, co zostało zatracone przez naszych ojców w wierze i Ciebie samego? Może wydawać Ci się, że powrót do tego co było kiedyś, jest niemożliwy, ale jeśli tak myślisz, to z przykrością muszę stwierdzić, że nie znasz mocy Bożej. Powrót naszego Pana po Oblubienicę jest coraz bliższy. Chociażby ten powód powinien dawać do zrozumienia, że wysiłki Oblubieńca by przygotować Oblubienicę, przybierają na sile. Wyprowadzenie Judejczyków z Babilonu mogło wydawać się wtedy równie niewiarygodne, ale przecież wyszli. I jak? Czy uciekli? Czy dokonali rebelii i wyszli siłą? Nie. Wystarczyło otwarte serce i pragnienie, by odpowiedzieć na Boże wezwanie i posłuchać proroków. Bóg okazał swoją moc i pobudził pogańskiego króla, aby ten sam wypuścił Izraela do Ojczyzny. Mało tego, że pozwolił mu iść, to jeszcze wyposażył go we wszystko, co było mu potrzebne, aby wrócić i odbudować to, co Bogu było miłe — Jego Dom (Ezdr. 1. 1-4). I Ty zatem możesz budować Boży Dom — kościół w Twojej miejscowości złożony ze wszystkich, których pragnieniem jest powrót do wzoru, jaki mamy w Piśmie. Na początku musisz zobaczyć, że Bóg nie oczekuje budowania czegoś nowego. Ty nie masz budować jakiegoś nowego kościoła, ale odbudować ten, który już był, postawić Świątynię na dawnym jej miejscu (Ezdr. 2. 68) oraz ołtarz na dawnym jego miejscu (Ezdr. 3. 3), by tam składać ofiary miłe Bogu. Powiesz teraz być może: ale w moim mieście nigdy nie było takiego kościoła; jest kilka denominacji, lecz nie było takiego kościoła jak w Koryncie czy Efezie. Być może nigdy taki kościół w Twojej miejscowości jeszcze nie funkcjonował, ale Pan fundament już położył: Jego krew została przelana, by jedność mogła funkcjonować (Ef. 2. 11-22). Nie zlekceważ więc dzieła Jezusa Chrystusa, nie zignoruj Jego krwi. I Tobie Bóg dał coś, co możesz i powinieneś przekazywać dalej, by budować Boże dzieło (Ezdr. 2. 68-69; Rzym. 12. 3-8).

Przyjdź więc do Boga, aby pokazał Ci, że już jest położony fundament, abyś zamiast niepewności, miał w sercu wielką radość (Ezdr. 3. 11). Być może na początku od razu nie wszystko będzie wyglądało jak dawniej, ale jeśli sam Pan Jezus będzie Głową, a nie jakiś człowiek w Jego miejscu, to On sam będzie prowadził wszystko ku prawdziwemu i pełnemu odnowieniu. Przez Zachariasza Bóg mówi głównemu budowniczemu odnawianej Świątyni: „Takie jest słowo Pana do Zorobabela: Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi się to stanie…” (Zach. 4. 6). A potem : „Ręce Zorobabela położyły fundament pod ten przybytek i jego ręce wykończą go, i poznacie, że Pan Zastępów posłał mnie do was. Bo ci, którzy gardzili dniem małych początków, będą się jeszcze radowali, gdy zobaczą kamień szczytowy w ręku Zorobabela” (Zach. 4. 9-10). Sam Pan jest budowniczym Kościoła. Co rozpoczął, to dokończy. Czy gardzisz małymi początkami? Oby tak nie było, obyś zamiast tego miał udział w przepływie życia Ciała Chrystusa.

Niektórzy chrześcijanie rozumieją praktykowanie jedności jako współpracę z kim się da i jak się da. Musimy jednak wiedzieć i pamiętać, że budowanie Kościoła nie może opierać się na ekumenii, ale na jedności opartej na krwi Chrystusa. Wielu ludzi dziś podaje się za wierzących, ale nimi nie są. Można o nich powiedzieć, że są religijni, lecz z całą pewnością nie można o nich powiedzieć, że są nowozrodzonymi dziećmi Bożymi. Tacy właśnie ludzie chcieli przystąpić do budowy Świątyni wraz z Izraelem, na co Judejczycy nie mogli się zgodzić, gdyż ludzie owi byli Bożymi wrogami (Ezdr. 4. 1-3). Nas również Pan przestrzega przed łączeniem się z niewierzącymi (2 Kor. 6. 14-18; Gal. 2. 4), ponieważ jest to sprzeczne z Bożymi zasadami i stanowi niebezpieczeństwo odstępstwa.Słowo, które tłumaczy się z greki jako „niewierzący”, oznacza również „ niewierny”. Trudno powiedzieć o człowieku religijnym, że jest wierny Panu.

Zawsze jednak, kiedy nie pójdziemy na kompromisy ze światem czy religią, doświadczymy ich sprzeciwu. Świat będzie nas nienawidził i zniechęcał do uczestnictwa w Bożym odzyskiwaniu (Ezdr. 4. 4-16; Gal. 4. 29). Szatanowi zależy na tym, aby niweczyć Boży plan odzyskania człowieka, Izraela i Kościoła. Będzie to robił przez świat, religię i niestety Braci, którzy religii ulegają. Każdy religijny Brat, który kocha swoją religijność, swój sposób na oddawanie czci Bogu, będzie sprzeciwiał się drodze Ducha (1 Kor. 2. 14), uznając ją za mało ważną, przedawnioną i nienowoczesną. Mało tego: będzie też uznawał kościół w mieście jako zły i buntowniczy (Ezdr. 4. 12.15), sprzeciwiający się wszystkim innym chrześcijanom. Trzeba przyznać, że Kościół ma prawo i powinność sprzeciwu wobec ludzkich rządów nikolaitów oraz robieniu biznesu na chrześcijaństwie (Ezdr. 4. 19; Obj. 2. 6; 2 Kor. 2. 17), lecz jednocześnie każdy Brat w Chrystusie zawsze będzie cenny i pożądany dla budowania tego, co prawdziwie mieści się w granicach wyznaczonych przez Boże Słowo.

Sprzeciw wrogów Izraela doprowadził do wstrzymania prac nad odbudową Świątyni (Ezdr. 4. 24). Możemy się spodziewać, że każdemu odzyskiwaniu będą towarzyszyć przeciwności i obyśmy nie zaczęli się zniechęcać oraz tłumaczyć, tak jak się wymawiali Judejczycy: „Tak mówi Pan Zastępów: Lud ten mówi: Jeszcze nie nadszedł czas odbudowy domu Pana” (Ag. 1. 2), gdyż Pan odpowiedział adekwatnie do ich postępowania: „Czy już czas dla was na to, abyście mieszkali w domach wykładanych tafelkami, podczas gdy dom Pana leży w gruzach?” (Ag. 1. 4). Pan wtedy upomniał się o swój Dom przez proroków Zachariasza i Aggeusza, i robi to także dziś. To, czy odpowiemy na zachęty i napomnienia, zależy od postawy naszych serc. Można z wiarą podjąć zachęty i budować dalej gorliwie i żwawo, aż do końca (Ezdr. 5. 8; 6. 14), lub też zajmować się swoimi sprawami i być zaskoczonymi Bożym sądem za ignorowanie Jego woli. Kiedy tylko Boży lud wykazuje serce do realizowania Bożych celów, sam Pan czyni więcej, niż możemy się spodziewać. Jak wcześniej pobudził króla Cyrusa, tak i potem użył króla Dariusza, by zabezpieczyć dalsze prace w Jeruzalemie (Ezdr. 6. 1-12).

Bóg jest w stanie odzyskiwać i pozyskiwać. Powinniśmy docenić Bożą łaskę i to, jak Bogu zależy na każdym człowieku, także na tych, którzy być może u nas nie mieliby żadnych szans (Ezdr. 6. 21). Pan oczekuje od nas, abyśmy szukali Go i taką postawę szczodrze nagradza.

Być może czasem spodziewamy się po Bogu, że będzie nas traktował w jakiś szczególny sposób i będzie nam błogosławił, ale musimy zadać sobie pytanie, czy mamy postawę Ezdrasza, aby tak było? (Ezdr. 7. 9-10; Jak. 1. 25). Tylko wierność Prawdzie Słowa otwiera drogę do Bożego błogosławieństwa, które nie zawsze oznacza swobodne i łatwe działanie, ale zawsze daje gwarancję nagrody.

Powrót z Babilonu nie jest łatwy (Ezdr. 8. 21-23. 31). Oznacza daleką drogę, trudności, wrogów, porzucenie dotychczasowego miejsca, wygód, przyjaciół i wyprawę pełną niespodzianek. Trzeba więc zbliżyć się do Pana, przyjść po Jego pokój w intymnej, osobistej relacji. Ręka Pana jest wtedy blisko i wybawia od niebezpieczeństw.

Odzyskanie nie tylko oznacza powrót na właściwy grunt budowania, ale zmierza także do uświęcenia wszelkich relacji, zarówno tych pomiędzy Bogiem i człowiekiem, jak i pomiędzy samymi ludźmi. Pan pragnie tego, abyśmy chodzili w Jego wolności i Jego Prawie. Nie ma miejsca w Kościele na liberalizm, mieszanie Bożych spraw i światowych, ani kompromisów z religijnością. Kiedy Ezdrasz dowiedział się o grzechu w Izraelu, nie próbował uprawiać „polityki”, ale jednoznacznie opowiedział się za Bogiem. Jego przejmująca modlitwa przywiodła do upamiętania wszystkich, którzy bali się Pana (Ezdr. 9. 1-15; 10. 1-4) i zmobilizowała do działania. Czy nas przejmują wszystkie sprawy w Kościele, które dalekie są od Bożej sprawiedliwości? Czy jesteśmy gotowi, aby oddzielać się od niesprawiedliwości? Czy mamy upodobanie w świętości?

Liczba mnoga tych pytań ma swój sens. Aby uporządkować życie Bożego ludu ogłoszono w Judei i Jeruzalemie wszystkim, którzy powrócili z niewoli, że mają zgromadzić się w Jeruzalemie, a kto to wezwanie zignoruje, zostanie wyłączony ze społeczności, a jego mienie zostanie obłożone klątwą (Ezdr. 10. 7-9). Panu bardzo zależy na tym, aby w Jego odzyskiwaniu mieli udział wszyscy. Nikt nie może pozwolić sobie na samowolę, na bycie sobie i dla siebie. Każdy, kto został wykupiony przez Pana, nie należy już do siebie samego (1 Kor. 6. 19). Powołaniem każdego, kto należy do Pana jest być w Jeruzalem, aby szukać Bożej woli. Pan oczekuje rzeczywistego uczestnictwa w Jego Kościele, życia w Ciele (Kol. 3. 14-17), wyrażającego się we wzajemnym budowaniu, wspólnym uczestnictwie w Wieczerzy Pańskiej i uwielbianiu Pana.

Niestety pośród Izraelitów znaleźli się tacy, którzy sprzeciwili się odprawieniu obcoplemiennych żon i dzieci (Ezdr. 10. 15). Tak i dziś są chrześcijanie, którzy sprzeciwiają się Bożej woli. Czynią to w sprawach bardzo osobistych oraz w sprawach dotyczących relacji z innymi Braćmi dotyczących Kościoła. Trzeba mocno podkreślić, że zarówno każda sprawiedliwość, jak i niesprawiedliwość spotkają się z adekwatną odpowiedzią Pana (Łuk. 12. 40-48). Trzeba z przykrością stwierdzić, że odrodzonemu człowiekowi grozi bezbożność. Bycie dzieckiem Bożym nie wyklucza bycia bezbożnym. Dzieje się tak wówczas, kiedy człowiekiem nie kieruje Duch Boży, ale jego własne pragnienia, oczekiwania, pomysły, pożądliwości i uczucia oraz wola. Nie trzeba tak otwarcie sprzeciwiać się Bogu, jak ci, którzy nie chcieli odprawić swych pogańskich żon. Wystarczy, kiedy nie damy Bogu się prowadzić, kiedy nasze własne pomysły na życie z Bogiem będą cenniejsze od tego, co mówi Boże Słowo. Można być bardzo religijnym i bardzo przy tym bezbożnym oraz martwym dla Pana. Jeśli jesteśmy pełni siebie samych, Pan nie może wypełnić nas sobą. Pan poszedł na krzyż nie tylko po to, aby tam zgładzić nasze grzechy, ale również po to, aby tam zginęła nasza stara natura – źródło naszych grzechów (Rzym. 6. 3-6). Niestety, jeszcze zbyt często zdarza się nam o tym zapominać…

Pragnieniem Boga jest to, żeby nas odzyskać dla siebie. Zbawienie człowieka nie kończy się na uwolnieniu go od wiecznego potępienia. Zbawienie ducha jest jedynie początkiem. Boży plan zmierza do tego, aby wszystko znalazło się w Nim (Ef. 1. 9-10). Dlatego też wszystko musiało rozpocząć się od samego Chrystusa, który w sobie zjednoczył nas dla realizacji swego planu (Ef. 2. 13-22).

Proszę Cię, Bracie, Siostro, zapytaj Pana, czy tak się rzeczy mają. Musisz zadać sobie pytanie, czy bierzesz udział w realizacji Bożego planu, którego wyrazem jest powrót do początków – odzyskanie Słowa i rzeczywistego życia w Chrystusie dla budowania Bożego Domu, dla przygotowania Oblubienicy na przyjście Oblubieńca? Czy jesteś gotów pozostawić pomieszanie babilońskie i wrócić jak Zorobabel i Ezdrasz do Jeruzalemu, aby odbudować ze zgliszczy to, co zostało zaprzepaszczone przez wieki. Pan wróci już niebawem i oby zastał nas przy pracy na rzecz Jego dzieła, a nie ludzkich organizacji, które nie przetrwają Jego sądu (Mat. 7. 21-27)!

Bóg jest w trakcie odzyskiwania tego, co straciliśmy. Obyś i Ty miał w tym udział.