BOŻE I LUDZKIE MIASTO

BOŻE I LUDZKIE MIASTO

Gdzie mieszkam i co buduję?

Zanim podzielę się z Wami tym słowem, które Pan położył mi na sercu, chciałbym napisać do kogo jest skierowane to słowo. Kieruję je przede wszystkim do tych, którzy prawdziwie są Bożymi dziećmi. Do Was, którzy narodziliście się z Boga, przyjęliście Pana Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela, wierząc, że i za Was przelana została krew na krzyżu. Niezależnie od tego, w jakiej grupie, społeczności, organizacji chrześcijańskiej czy kościele się znajdujecie. Nie chcę pisać o różnicach pomiędzy Biblią, a nauką katolicką. Chcę pisać o budowaniu, do którego i Wy, i ja, zostaliśmy powołani, kiedy przyjęliśmy Pana Jezusa do naszego wnętrza. Chcę pisać o Bożym i ludzkim sposobie budowania, o systemie Bożym i ludzkim. Tam gdzie będzie to konieczne będę musiał odnieść się do katolicyzmu. Mam nadzieję, że rozważając Boże Słowo w tym temacie i modląc się by Pan objawiał (odsłaniał) przed Wami to Słowo, będziecie tymi, którzy budują Bożą budowlę według Bożego wzorca, ku zupełnemu Jego upodobaniu.

Zbawienie nas od grzechu, od piekła, chociaż jest wielkim wydarzeniem w naszym życiu, nie jest jeszcze ostatecznym celem, który Bóg chce osiągnąć w nas i przez nas. Dlatego pisze apostoł Paweł do Efezjan: „A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.” Ef.2,19-22; BT. Dwa aspekty nierozerwalnie ze sobą związane: budowanie siebie (czyli wzrost w Chrystusie), oraz budowanie Kościoła. Jedno niemożliwe bez drugiego. Zauważcie: „wznosicie się we wspólnym budowaniu” – by wzrastać, być budowanym, potrzebujemy braci i sióstr w Chrystusie. I jeszcze jedno – dziś Dom Boży, świątynia, to już nie budynek jak w czasie Starego Testamentu, ale Kościół – Ciało Chrystusa. „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” 1Kor.6,19; BT. Skoro nie należymy już do samych siebie, to pozwólmy Duchowi Świętemu, który jest w nas, wykonywać w nas i przez nas to wielkie dzieło budowania. Ale nie możemy się pomylić. Kiedy już budujemy, musimy być pewni, że to co budujemy jest Bożym dziełem, budowlą – a nie naszą, czy jakiegoś człowieka. Zanim postawimy sobie pytanie: „- Jak budować?” – musimy postawić następujące: „- Co buduję?”. Wielu prawdziwych chrześcijan jest przekonanych, że budują Bożą budowlę, uczestniczą w Bożym dziele, podczas gdy to, co robią nie ma nic wspólnego z Bogiem. Nawet, gdy robią to dla Boga, a z zewnątrz wygląda to na coś dobrego. To właśnie jest religia. Ma ona bardzo dawne początki, którym teraz się przyjrzymy. Musimy pamiętać, że to, co zostało napisane w Starym Testamencie nie jest tylko jakąś tam historią. To prawda, że Stary Testament jest cieniem rzeczywistości, w której obecnie żyjemy. Dlatego teksty te, mają duchowe znaczenie istotne dla nas. Jak napisał apostoł Paweł nawiązując do wydarzeń z czasów Starego Testamentu: „A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas (bryt. przestrodze), których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł.” 1Kor.10,11-12; BT

Tak więc przyjrzyjmy się początkowi religii, pamiętając, że to właśnie dla nas zostało napisane.

Rodz.11,1-9; BT

11,1 Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa.

11,2 A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.

11,3 I mówili jeden do drugiego: Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu. A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej,

11,4 rzekli: Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak[*], abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi.

11,5 A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie,

11,6 i rzekł: Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić.

11,7 Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!

11,8 W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta.

11,9 Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

Kiedy popatrzymy na ten tekst powierzchownie, to działanie Boga może nas zaskakiwać. Cóż takiego złego uczynili ludzie? Owszem, można się tam dopatrzyć pychy w ich sercach, ale przecież Bóg doskonale wiedział, że wybudowanie wieży sięgającej nieba jest przez człowieka niewykonalne. Nie czytamy w tym miejscu o tym, że ludzie byli mordercami, złodziejami, cudzołożnikami itp. Nawet jeśli niektórzy tacy byli, to przecież mieli cel – budowanie, które zajmując ich serca odwodziły ich od tych złych rzeczy. Więcej, przecież również w Bożym sercu jest budowanie. Sam przecież później miał umiłowane miasto – Jerozolimę, z Jego woli wybudowano świątynię – a teraz jest budowane to samo, z Jego woli, w sensie duchowym. W postępowaniu tych ludzi można zobaczyć dobre zamiary. Nie tylko budowali, czyli postawili na rozwój, postęp, a nie stagnację. Można też przypuszczać, że chcieli mieć kontakt z Bogiem i właśnie dlatego budowali tak wysoką wieżę. Cała zjednoczona ludzkość oddaje pokłon i rozmawia z Bogiem. To wręcz coś pięknego.

Dlaczego więc tak ostra i to osobista reakcja Boga (we wszystkich osobach – zejdźmy, l. m.)? Dlatego, iż Bóg pragnie, aby człowiek budował to co Bóg pragnie i tak jak Bóg pragnie. Jedynie takie budowanie jest prawdziwie dobrym dla człowieka, a Bogu przynosi chwałę. Wszelkie inne jest obrzydliwością dla Boga, jest stawianiem ludzkiej mądrości, pomysłowości nad Bożą. Jest także odciąganiem ludzi od Bożego budowania. Dlatego wszelkie ludzkie budowle, a mówię to odnosząc do dzisiejszej rzeczywistości, będą zniszczone. Jakie błędy popełnili wtedy ludzie? Warto je zobaczyć, aby dziś nie popełniać tych samych błędów. Dziś nasza odpowiedzialność jest o wiele większa, gdyż nie chodzi już o budynek z cegieł, czy kamienia, ale jak pisze apostoł Piotr: „Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa. To bowiem zawiera się w Piśmie: Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny, a kto wierzy w niego, na pewno nie zostanie zawiedziony.” 1P.2,5-6; BT

Pamiętając o tym fragmencie z Nowego Testamentu, wróćmy do historii z księgi Rodzaju. 11,2; „A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.” To był pierwszy błąd. Nie zapytali Pana. Dokonali własnego wyboru. Ale Pan wybrał Syjon. „Pan bowiem wybrał Syjon, tej siedziby zapragnął dla siebie: To jest miejsce mego odpoczynku na wieki, tu będę mieszkał, bo tego pragnąłem dla siebie.” Ps.132,13-14; BT Zauważ, że to się nie zmieniło. Patrz list apostoła Piotra: gdzie jest Chrystus jako kamień węgielny? Na Syjonie! Co to dziś oznacza w duchowej rzeczywistości? Przecież nie to, że wszyscy mamy wyjechać do Izraela. Każda góra ma dwa zbocza. Jedno zbocze Syjonu, to oddawanie czci Ojcu w Duchu i prawdzie. „Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie.” J.4,23-24; BT Bez otwartości na Ducha, który wprowadza we wszelką prawdę nie ma budowania Kościoła. Czyni to przez Słowo. Drugie zbocze, to miejscowość. Nie sposób nie zauważyć, że Kościół składa się z kościołów w miejscowościach. „… do Kościoła Bożego w Koryncie” 1Kor.1,2; BT „do Kościoła Bożego, który jest w Koryncie” 2Kor.1,1; BT „do świętych, którzy są , i do wiernych w Chrystusie Jezusie:” Ef.1,1; BT „Paweł i Tymoteusz, słudzy Chrystusa Jezusa, do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie, którzy są w Filippi, wraz z biskupami i diakonami.” Flp.1,1; BT „do Kościoła Tesaloniczan” 1Tes.1,1; i 2Tes.1,1; BT, ale do Galicji, która jest krainą geograficzną pisze: „do Kościołów Galacji:” Ga.1,2; BT Mówimy oczywiście o tym Kościele, który założył Jezus Chrystus. Nigdzie nie znajdziemy innego rozwiązania w Bożym Słowie. Oczywiście, możemy mieć wątpliwości i różne pytania w stylu: – Co by było gdyby ….? , ale to nie zmienia faktu, że taka jest Boża wola. Czyż nie warto zaufać Bogu, że Jego plan, Jego myśl, Jego wybór są najlepsze? Przyjmijmy wiarą Jego Słowo. Jeśli jednak budujemy „kościół”, którego struktury obejmują całą Ziemię, kontynent, państwo, region, dzielnicę, ulicę, czy cokolwiek innego niż miejscowość – musimy być świadomi, że budujemy ludzkie dzieło, z którym Bóg nie ma nic wspólnego. Nie mówię o współpracy pomiędzy kościołami w miejscowościach, ale o ścisłej zależności i podporządkowaniu komuś innemu niż Chrystusowi jako Głowie Kościoła.

Następny błąd: „I mówili jeden do drugiego: Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu. A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni….” 11,3a; Bardzo ważne jest z czego budujemy. Od początku do końca, do budowania Bożej budowli muszą być używane Boże środki. Pamiętajmy, że kiedy mówimy o Bożych rzeczach nie ma zastosowania przysłowie: „Cel uświęca środki.” I cel, i środki muszą być święte, Boże. W czasach, które były cieniem obecnej rzeczywistości, obrazem tego był przede wszystkim kamień. „… wyznaczył kamieniarzy do obrabiania kamieni ciosowych na budowę domu Bożego. 1Kron.22,2; BT „Niech król przyjmie do wiadomości, żeśmy się udali do domu Boga wielkiego w krainie judzkiej. Jest on odbudowywany z kamienia ciosowego….” Ezdr.5,8; BT „Powstaniesz i okażesz litość Syjonowi, bo czas już, byś się nad nim zmiłował, . Twoi bowiem słudzy miłują jego kamienie i użalają się nad jego gruzami.” Ps.102,14-15; BT „wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia…” 1P.2,5a; BT Czytaliśmy już, że kamieniem węgielnym (narożnym, tym od którego rozpoczyna się budowanie i do którego się dobudowuje) jest Jezus Chrystus. I wtedy, i dziś wielu ludzi buduje z gliny. Bo cegły lepi się z gliny, a potem wypala. Jakie znaczenie dziś się za tym kryje? „… wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi” Rodz.2,7a; Proch ziemi, glina, symbolizuje człowieka (naczynie gliniane). Budowanie z gliny, to budowanie z człowieka. Nie pytanie Pana, ludzkie pomysły, własne lub innego człowieka zrozumienie Biblii, życie uczuciami, przeżyciami, często niezależnymi od Bożego Słowa, własna wola. Po prostu życie według własnej duszy, po swojemu. „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” Łuk.9,23; Jeśli nie zapieramy się siebie, nie tracimy tego co z nas – jesteśmy w stanie budować jedynie z gliny. Wypalanie gliny, to polepszanie tego co ludzkie. Czasem ludzie widzą, że to co budują jest dalekie od Bożych standardów. Zamiast jednak pozostawić ową budowlę, ulepszają ją, czy też mają nadzieję, że da się ją zreformować. Było to kiedyś również moim osobistym udziałem. Największą zaś tragedią, jest to, jeśli próbujemy budować Boży Dom – Kościół, z osób i razem z osobami, które Bożymi dziećmi nie są. Najpierw człowiek musi stać się „żywym kamieniem”. Kościół, z gr. „ekklesia” – zwołane zgromadzenie; zgromadzenie zwołanych, wywołanych. Skąd? – ze świata, od grzechu. Po co? – dla Boga, dla Jego woli. Pierwotnie słowo to używane było do wszelkich zgromadzeń ludowych (politycznych, religijnych itp.). Przejęte przez chrześcijan oznaczało zarówno chrześcijańskie zgromadzenia, wspólnoty (gminy) chrześcijańskie po miejscowościach, jak i wszystkich chrześcijan mających udział w tych wspólnotach – czyli w Ciele Chrystusa. Znamienne jest to, że do prawdziwego Kościoła nie odważali się przyłączać ludzie, którzy nie byli Bożymi dziećmi. „A z obcych nikt nie miał odwagi dołączyć się do nich, lud zaś ich wychwalał.” Dz.5,13; BT Tak też jest i dzisiaj. Nikomu nie wolno zabraniać przychodzić na wspólne zgromadzenia, jednak udział w Kościele może ktoś mieć, kiedy narodzi się z Boga i przyłączy do Kościoła w danej miejscowości.

Jeszcze coś o smole. „A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej …” Rodz.11,3b; Niektóre przekłady tłumaczą: smołę z ziemi, czy też smołę ziemną. Spoiwo wiążące. Co dziś jest spoiwem wiążącym nas we wspólnocie, w której jesteśmy? Tradycja, liturgia, zwyczaje, wybitny człowiek, nauka, dary, itp., czy krew Jezusa Chrystusa? „Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa.” Ef.2,13; BT. Jeśli wspólnota ta jest Kościołem, to łączy nas krew Jezusa. Jeśli spoiwem jest coś zamiast lub oprócz krwi – jest to ludzka organizacja.

Czwarty błąd. „A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba …” Rodz.11,3b-4a; Zauważcie, to co budowali miało związek z niebem. A w zasadzie miało mieć. Dobry zamiar – związek z niebem, a więc z Bogiem, który tam mieszka, z tym co Boże. I dziś jest wiele „kościołów”, wspólnot, denominacji, organizacji chrześcijańskich, które mają coś wspólnego z Bogiem. Ale mieć jakiś związek, mieć coś wspólnego, to stanowczo za mało. Boża matematyka jest inna niż ludzka. Albo coś jest Boże (może być niewielkie, niedokończone, nie dojrzałe), albo ludzkie. Tu nie działa zasada większości. Jeśli coś jest ludzkie (budowane na niewłaściwym miejscu, z gliny itp.), to nie może to być jednocześnie Bożą budowlą. Niezależnie od zamiarów, jest to wtedy budowanie sobie miasta i wieży. Wielu historyków, archeologów i biblistów uważa, że wspominana wieża, była jednocześnie świątynią. Komu więc buduję miasto i świątynię – Bogu, czy sobie?

„… i uczyńmy sobie imię …” Rodz.11,4b; Bryt. Kolejny błąd. To Bóg jest tym, który ma prawo Swojemu ludowi nadać imię. Tak było kiedyś. Jakubowi: „Bóg ukazał się jeszcze Jakubowi po jego powrocie z Paddan-Aram i błogosławiąc mu powiedział do niego: Imię twe jest Jakub, ale odtąd nie będą cię zwać Jakubem, lecz będziesz miał imię Izrael. I tak otrzymał imię Izrael.” 35,9-10; BT Jego potomkom – ludowi: „A ty wtedy powiesz do faraona: To mówi Pan: Synem moim pierworodnym jest Izrael.” Wyj.4,22; BT Tak jest i dziś. To przecież Pan Jezus mówiąc o wspólnocie swoich uczniów nazwał ich Kościołem. Zobaczcie: Mt.16,18; i 18,17; Dlatego tak oczywiste jest, że ludzie popełniają znów ten sam błąd, który popełnili nasi praprzodkowie. Swoim budowlom nadali swoje imiona. I tak mamy: Kościół Rzymsko-Katolicki, Kościół Prawosławny, Kościół Ewangelicko-Augsburski, Organizacja Świadków Jehowy, Kościół Metodystyczny, Kościół Baptystyczny, Kościół Zielonoświątkowy, Kościół Wolnych Chrześcijan itd. Wiele pięknych, ludzkich nazw. Ja nie kwestionuję tego, że w tych organizacjach jest wiele Bożych dzieci. Ale stwierdzam, że są to ludzkie budowle, z ludzkimi nazwami. Regułą jest to, że w małżeństwie żona przybiera nazwisko męża. Nazwisko oznacza przynależność. Żona pozbywa się nazwiska męża w przypadku rozwodu. Zapewniam Was, że Oblubienica Chrystusa nadal nazywa się Kościół. Dalej jest jedynie adres: Jerozolima, Antiochia, Korynt, Efez, Wodzisław Śl., Rybnik, itd. Jezusowi jest z pewnością bardzo przykro, że oblubienice deklarujące się Jego własnością, przywdziewają na siebie wymyślone przez siebie imię. Ale On ma jedną Oblubienicę – Kościół.

„Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować.” Rodz.11,6; Wszyscy jesteśmy tacy sami. Bez Boga, bez szczerego pytania o Jego wolę, nie jesteśmy w stanie nic dobrego zbudować. Zawsze będzie to pomieszanie tego co ludzkie, z tym co Boże. A budowanie z siebie jest wielką pychą człowieka. To właśnie zobaczył Bóg, kiedy zstąpił na ziemię, by zobaczyć miasto i wieżę. Dlatego Bóg pomieszał język ludzi i rozproszył ich po całej ziemi. Pan Bóg nie chce jednej wielkiej światowej religii. Znamienne jest, że od tego czasu – pomimo wielu prób – religie nie są w stanie się porozumieć ze sobą, nawet w obrębie jednego kierunku. I to pomimo wielu prób (np. ekumenia). Bardzo ważna jest nazwa, która została nadana temu miastu. Babel – pomieszanie. Babel i Babilon, to ta sama nazwa, to samo znaczenie – pomieszanie. Ludzie są uparci, część z nich wróciła trochę później – miasto Babilon zostało zbudowane. Historycznie zostało ono zburzone, kiedy jednak mówimy o duchowej rzeczywistości – to trwa ono nadal. Tak jak istnieje dziś duchowa Jerozolima, tak istnieje duchowy Babilon – duchowe pomieszanie.

W tym miejscu zachęcam do krótkiej przerwy w czytaniu tego przesłania. Bardzo proszę o przeczytanie 17 i 18 rozdziału Apokalipsy (Objawienia). Kontynuując ten list, będę się odwoływał do wspomnianych wcześniej rozdziałów Biblii. Wielką radością jest, że Babilon kiedyś upadnie. Ale nie o tym chcę pisać. Te rozdziały same w sobie mogłyby stanowić podstawę do napisania bardzo długiego studium. Aby nie przedłużać, wspomnę tylko o kilku szczegółach z tych rozdziałów. Zauważcie, że Babilon jest wielkim i bogatym miastem. Ma wpływ na królów (władców) panujących na Ziemi. Jest źródłem wielkiego biznesu, rajem dla kupców i wszelkich handlarzy. Ale kiedy będziecie czytać o Jerozolimie, to zauważcie że jest ona miastem świętym. „I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża.” Ap.21,2; BT Jest bogate, ale zupełnie innym bogactwem. „Weselmy się i radujmy, i dajmy Mu chwałę, bo nadeszły Gody Baranka, a Jego Małżonka się przystroiła, i dano jej oblec bisior lśniący i czysty – bisior bowiem oznacza czyny sprawiedliwe świętych.” Ap.19,7-8; BT „I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień /Pański/; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. 1Kor.3,12-13; BT Handlarzy i przekupniów wyrzucił Pan Jezus nawet ze świątyni Starego Przymierza. „Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie.” J.2,13-17; BT Do uczniów mówi też: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.” Łuk.12,32-34; BT Mała trzódko, duchowe bogactwo. Wielki i bogaty Babilon. Ale to tak na marginesie – zbyt się rozpisuję. Teraz o miejscu. To szokujące, ale w Biblii jest opisane konkretne umiejscowienie Wielkiego Babilonu. „Tu trzeba zrozumienia, o mający mądrość! Siedem głów to jest siedem gór tam, gdzie siedzi na nich Niewiasta.” Ap.17,9; BT Zajrzyjmy, co też w tym miejscu pisze w przypisach do Biblii Tysiąclecia. Cytuję przypis do tego wersetu z Biblii Tysiąclecia wyd. II. „17,9 Aluzja do siedmiu pagórków Rzymu.” Trafne spostrzeżenie. Bardzo wysoko cenię sobie geograficzne odniesienia biblistów katolickich. Mniej próby historycznego wyjaśnienia 17 rozdziału Księgi Apokalipsy. Pomyłka jest tu oczywista. Jeśli opisane w 17 i 18 rozdziale wydarzenia miały już miejsce, to kiedy miały miejsce: złamanie siedmiu pieczęci, trąbienie aniołów i wszelkie plagi z tym związane? Więcej, w takim wypadku musielibyśmy żyć w czasach opisanych zaraz potem, w 19 rozdziale, a więc w czasie „Kościoła tryumfującego w ostatecznym swym kształcie.” – cytuję za przypisem do Ap.19,7. To bardziej nieprawdopodobne, niż fałszywe twierdzenia i proroctwa Świadków Jehowy, mówiących, że żyjemy już w czasie tych wielkich plag i ucisków, konkretnie opisanych w tej księdze. Faktem jest, że żyjemy krótko przed tymi wydarzeniami. Spostrzeżenie, które powinno nas dziś interesować, to umiejscowienie Wielkiego Babilonu na siedmiu pagórkach. I ten fakt dotyczący współczesnej rzeczywistości jest w stanie zobaczyć każde szczere, otwarte i pokorne przed Bogiem Boże dziecko. Tam jest siedziba, stolica ludzkiej religii, ale ludy i narody, które do niej należą, zajmują całą ziemię. „I rzecze do mnie: Wody, które widziałeś, gdzie Nierządnica ma siedzibę, to są ludy i tłumy, narody i języki.” Ap.17,15; BT I do tego tłumu Bóg mówi: „Ludu mój, wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli:” Ap.18,4; BT Nie jest prawdą, że Babilon – ludzki system, ludzka budowla, jest udziałem tylko osób nie narodzonych na nowo, osób, które nie przyjęły Jezusa jako swego osobistego Pana i Zbawiciela. Bóg tutaj w specjalny sposób troszczy się o Swoje dzieci. LUDU MÓJ! Będąc Bożymi dziećmi, możemy żyć w ludzkim systemie religijnym, budować ludzkie dzieła. Ale Bóg zbawił nas dla Siebie, dla budowania Swojego dzieła. To wołanie jest wyrazem wielkiej Bożej miłości. Nie kochajmy ludzkich budowli, On ma dla nas coś o wiele wspanialszego – budowanie i udział w Jego prawdziwym Kościele.

Chciałbym jeszcze wiele napisać i podzielić się wieloma aspektami Bożej rzeczywistości, które Bóg w Swojej łasce zechciał mi odsłonić. Jednak myślę, że to co powyżej napisałem, na razie wystarczy. Nie zależy mi na jakimkolwiek ludzkim przekonywaniu Was. Nie mam w tym żadnego interesu. Wiem też, że prawda może być nieprzyjemna, boleć, a nawet zrażać. Gdybym jednak Wam tego nie napisał, byłbym obłudnym pochlebcą, starającym się posiąść Waszą przyjaźń za wszelką cenę. To co napisałem nie jest atakiem na Was, na Kościół Katolicki, czy na kogokolwiek innego. Jest wypełnieniem przykazania Bożej miłości: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo.” Rzym.13,8; BT Jak mógłbym powiedzieć, że Was kocham, jeśli nie powiedziałbym Wam o rzeczach niewłaściwych, błędnych, w których, w swej nieświadomości tkwicie. Jeśli coś za ostro – przepraszam. Pamiętajcie jednak, że było to objawem wielkiej miłości Pana Jezusa do religijnych ludzi, kiedy wołał: „Plemię żmijowe, groby pobielane.” Wam z pewnością nie będą takie słowa potrzebne, więcej – obyście byli jak ci w Berei, którzy „przyjęli naukę z całą gorliwością i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest.” Dz.17,11; BT Boże Słowo komentuje najlepiej samo siebie, uważajcie na wszelkie ludzkie komentarze, dodawanie czegoś do Pisma, czy przekręcanie. Nie jest czymś złym korzystanie z dobrych przekładów, pomocy językowych, geograficznych, historycznych itp., a nawet z tego, co uważają na dany temat ludzie, którzy prawdziwie są Bożymi dziećmi. Bo cóż nam po ludzkiej mądrości? „Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata?” 1Kor.1,19-20; BT Ale Boże dzieci mają Ducha Świętego. „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.” J.16,13; BT Bo Boży cel, Boże pragnienie idzie dalej niż tylko zbawienie nas, uratowanie od piekła. Bóg jest tym, „który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy.” 1Tym.2,4; BT Pamiętajcie, że niczego nie chciałem napisać bez uzasadnienia w Bożym Słowie. Nie lekceważmy Bożego Słowa, ani nie bójmy się ludzi. „Niemniej jednak i spośród przywódców wielu w Niego uwierzyło, ale z obawy przed faryzeuszami nie przyznawali się, aby ich nie wyłączono z synagogi. Bardziej bowiem umiłowali chwałę ludzką aniżeli chwałę Bożą. (…) Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić. Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym.” J.12,42-43 i 46-48; BT

[*] Wszystkie inne przekłady w języku polskim, oraz przekłady w języku angielskim, rosyjskim i ukraińskim mają w tym miejscu słowo „imię”